HFM

artykulylista3

 

Father John Misty - Pure Comedy

cd052017 002

Bella Union 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k4
 

To wszystko już było. Wystarczy posłuchać Eltona Johna, zwłaszcza początku „Candle in the Wind”, czy wolniejszego utworu Dona McLeana, żeby doświadczyć podobnych wrażeń. Ale Josh Tillman – były członek kilku amerykańskich folk-rockowych grup (m.in. Fleet Foxes), od paru lat działający pod pseudonimem Father John Misty – jest naprawdę dobry w tym, co robi. Jego najnowsza płyta niewiele ustępuje poprzedniej, znakomitej „I Love You, Honeybear”, z bogatszą oprawą instrumentalną i bardziej różnorodnymi brzmieniami. Na „Pure Comedy” jest spokojniej, choć Father John znów ma ciekawe pomysły na melodie i potrafi je odpowiednio przedstawić. Wielbiciele balladowego rocka alternatywnego powinni być zadowoleni, szczególnie że teksty traktują o ważnych sprawach: przyjaźni, miłości, przemijaniu, kwestiach społecznych. Tematy nie nowe, ale zgrabnie, niekiedy nawet przewrotnie, przedstawione. O tym, że artysta potrafi zaskoczyć, świadczy teledysk do nagrania „Total Entertainment Forever”. Macaulay Culkin (słynny filmowy Kevin) gra w nim Curta Cobaina, który zostaje ukrzyżowany. W akcję włączona jest komputerowa lalka podobna do Billa Clintona, grająca na saksofonie.

Grzegorz Walenda
Źródło: HFiM 05/2017

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Ed Sheeran - Divide

cd052017 006

Asylum Records 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k4
 

Ed Sheeran jest dziś gwiazdą, choć wcale się na to nie zanosiło. Zaczynał od repertuaru balladowego, granego głównie na gitarze akustycznej. Często koncertował bez sidemanów, przygrywając sobie jedynie na tym instrumencie. Swoją najnowszą płytę, „Divide”, Sheeran rozpoczyna jednak dynamicznym kawałkiem „Eraser”, który już jest hitem po obu stronach Atlantyku. Również drugie nagranie – „Castle on the Hill” – mimo nostalgicznego tekstu pozostaje dalekie od folkowych ballad, do których artysta przyzwyczaił słuchaczy. Utwór ma bogatą oprawę instrumentalną, podobnie zresztą jak większość premierowych kompozycji. „Dive” zahacza o skoczny blues, natomiast „Shape of You” to rock z afro-latynoskim rytmem i odpowiednimi chórkami. Kompozycja „Galway Girl” mogłaby natomiast pochodzić z repertuaru jakiejś dawnej gwiazdy muzyki country. Sheeran postawił na różnorodność i trafił. Warto dodać, że niezależnie od pracy w studiu, koncertuje i gości w najpopularniejszych programach telewizyjnych. Pogratulować!

Grzegorz Walenda
Źródło: HFiM 05/2017

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Cigarettes After Sex - Cigarettes After Sex

cd052017 011

Partisan Records 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k4
 

Trudno ostatnio o muzyczną niespodziankę, ale w końcu się trafiła. Jest nią, pochodzący z teksańskiego miasta El Paso, zespół Cigarettes After Sex, a dokładnie lider tej kapeli i wokalista – Greg Gonzalez. Gonzaleza wyróżnia głos. Kiedy po raz pierwszy słuchałem debiutanckiej płyty zespołu, byłem przekonany, że śpiewa kobieta. Dopiero kiedy zapoznałem się z informacjami na temat grupy, dowiedziałem się, jak jest naprawdę. Gonzales nie tylko dysponuje żeńskim głosem, ale też potrafi interpretować swoje piosenki w iście kobiecy sposób. Już choćby z tego względu warto płyty posłuchać. Niektóre nagrania mogą się początkowo wydać odrobinę monotonne, ale z każdym przesłuchaniem zyskują. Mają nieco dekadencki nastrój, współgrający z lekką, melodyjną warstwą muzyczną. Łatwo się do nich przekonać i docenić wartość prezentowanego przez grupę repertuaru. Głos Gonzaleza wydaje się jeszcze bardziej nienaturalny, kiedy oglądamy wokalistę na scenie. Nosi bowiem brodę i wąsy, co w zestawieniu z niecodzienną barwą wokalu robi piorunujące wrażenie. Nie wiem, czy zespół zawita do Polski, ale fragmenty jego koncertów można obejrzeć w internecie. Dzięki portalom muzycznym formacja zdobyła rozgłos na długo przed ukazaniem się debiutanckiego albumu.

Grzegorz Walenda
Źródło: HFiM 05/2017

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

The Dillinger Escape Plan - Dissociation

cd042017010

Party Smasher 2016

Muzyka: k4
Realizacja: k4
 

Zapowiedzi „Dissociation” towarzyszyła także zła nowina – to ostatni album The Dillinger Escape Plan. Końcowy rozdział w dorobku wizjonerów chaotycznego, dysonującego, lecz także niezwykle innowacyjnego metalu musiał być wyjątkowy. Fanów zespołu z pewnością ucieszy wiadomość, że i tym razem mogą się spodziewać zaskoczeń. Zabawa z rytmem i gryzące uszy dysharmonie przeplatają się z delikatnymi elementami jazzowymi, nastrojową elektroniką oraz chwytliwymi refrenami. Huśtawka nastrojów przybiera tu monstrualne rozmiary. Tempo zmienia się przy każdej okazji, a gatunki, do jakich zespół nawiązuje, to metal symfoniczny, dark ambient czy nawet dalekowschodni folk. Mamy do czynienia z mistrzowską umiejętnością operowania kontrastem oraz jednym z najlepszych przykładów zorganizowanego chaosu w muzyce. To genialne szaleństwo z całą pewnością nie przypadnie do gustu wszystkim, lecz wielbiciele bardziej ekstremalnych odmian metalu będą zachwyceni. „Dissociation” to świetne podsumowanie kariery jednego z najbardziej nieszablonowych zespołów w historii gatunku. The Dillinger Escape Plan odchodzą w wielkim stylu, co tylko potęguje poczucie straty.

Karol Wunsch
Źródło: HFiM 04/2017

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Devin Townsend - Project Transcendence

cd042017012

InsideOut 2016

Muzyka: k4
Realizacja: k4
 

Devin Townsend nie ma zwyczaju trzymać się określonej konwencji dłużej niż przez jeden album. Właśnie dlatego na każde jego wydawnictwo czeka się z zapartym tchem. Tym razem twórca zapuszcza się w rejony klimatycznej progresywy. Wielbiciele pogłosu, przestrzennych brzmień oraz spokojnych melodii będą wniebowzięci, choć na tych elementach zabawa wcale się nie kończy. Na pierwszy rzut oka kompozycje nie wydają się szczególnie złożone, jednak wystarczy przysłuchać się uważniej, by stwierdzić, że kompozytor sporo ukrył za pierwszym planem. Sekcja rytmiczna nigdy nie zadowala się najprostszymi rytmami, a dalsze plany skrywają prawdziwe bogactwo brzmień. Wszystkie kompozycje są na swój sposób wyjątkowe. Gitarowe solówki, rozbudowane zagrywki, potężniejsze akcenty, szaleństwo keyboardu czy chwytliwe motywy sprawiają, że album na pewno szybko się nie znudzi. Przeciwnie, dzięki swojej różnorodności „Transcendence” zyskuje przy każdym odtworzeniu. Warto także zainwestować w edycję zawierającą dysk bonusowy, na którym Townsend pozwolił sobie na bardziej ryzykowne eksperymenty. Najnowsze dzieło Devina bez problemu trafi do fanów jego spokojniejszej, nastrojowej twórczości.

Karol Wunsch
Źródło: HFiM 04/2017

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

In Flames - Battles

cd042017009

Nuclear Blast 2016

Muzyka: k4
Realizacja: k4
 

Dotychczas nowe albumy In Flames zaliczały regularne wahania jakości. Właśnie dlatego można było oczekiwać, że co drugi będzie co najmniej przyzwoity. Ta reguła pozwalała przypuszczać, że po nadzwyczaj nieciekawym „Siren Charms” zespół wróci do formy. Niestety, tak się nie stało. Wprawdzie początek „Battles” nastraja pozytywnie, lecz już po chwili czar prześwitujących tu i ówdzie solidnych zagrywek gitarowych oraz ciekawych wstawek elektronicznych pryska. Ustępują miejsca przesłodzonym, prymitywnym refrenom oraz schematycznym kompozycjom, jakby napisanym z myślą o emisji w radiu. Album jest swego rodzaju połączeniem obiecujących motywów, które przypominają o dawnej świetności zespołu, z nieprzekonującymi próbami dotarcia do możliwie najszerszego kręgu odbiorców. Znajdziemy tu morze zmarnowanego potencjału, intrygujących zagrywek, które nigdy nie doczekają się rozwinięcia, świetnych solówek, opakowanych z obu stron wokalami, mającymi w sobie zbyt wiele „magii studia”, czy wreszcie solidnych motywów, wbitych na siłę w nijakie, miałkie ballady. In Flames z pewnością nie stracili talentu. Trudno się jednak oprzeć wrażeniu, że niespecjalnie wiedzą, co z nim zrobić. A może po prostu nie chce im się wkładać w twórczość pracy, która pozwoliłaby należycie rozwinąć dobre pomysły? n

Karol Wunsch
Źródło: HFiM 04/2017

Pobierz ten artykuł jako PDF