HFM

artykulylista3

 

Jan Lisiecki - Pianista z przyszłością

100-101 10 2009 01Pojawił się rok temu na festiwalu Chopin i jego Europa. Nikt o nim wcześniej nie słyszał, ale natychmiast po swoim warszawskim debiucie został okrzyknięty sensacją. W 13-letnim Polaku, urodzonym w Kanadzie, wielu zobaczyło nadzieję naszej pianistyki. W tym roku przyjechał znowu i jeszcze raz udowodnił, że nie tylko ma talent, ale także potrafi go rozwijać.

Ubiegłoroczny występ Jaśka był spotkaniem z kimś nieznanym i bardzo młodym. Początkowo niektórzy z powątpiewaniem patrzyli na koncertowy afisz. Wszak mieliśmy już niejedno cudowne dziecko. Ostatnie niedawno dorosło, rozwiewając pokładane w nim nadzieje. Janek Lisiecki dowiódł, że to, co usłyszeliśmy przed rokiem, nie było dziełem przypadku. Czas pomiędzy festiwalami wystarczył mu do opracowania drugiego z Chopinowskich koncertów. Wykonał go równie fenomenalnie jak w 2008 zagrał koncert f-moll. Dzisiaj trudno przewidzieć, jak potoczy się kariera obiecującego pianisty, ale po rozmowie z nim jestem pełen nadziei.

Anouar Brahem - Świat według Araba

112-114 12 2009 01Anouar Brahem to jeden z najciekawszych artystów wywodzących się z kultury arabskiej. Potrafi połączyć europejską tradycję klasyczną, jazz i muzykę orientalną. Oud – przodek dobrze nam znanej lutni – staje się w jego rękach narzędziem improwizacji, odnajdując się znakomicie w obcych arabskim harmoniach.

Mój rozmówca okazał się człowiekiem wyciszonym, zdystansowanym do życia i artystycznego blichtru. Emanuje z niego lekka aura tajemniczości; nie jest kimś, kogo łatwo rozgryźć czy zaszufladkować. Tak też jest z jego muzyką. Płyty Brahema, wydawane przez ECM, cieszą się popularnością, mimo że nie zawierają muzyki schlebiającej powszechnym gustom.
Niedawno nagrał kolejny album – „The Astounding Eyes of Rita”.

Zygmunt Gołaszewski - Meloman niebanalny

108-111 12 2009 01W „Hi-Fi i Muzyce” pisujemy o kompozytorach, śpiewakach, teatrach i nagraniach. A przecież muzyczny świat nie może istnieć bez melomanów – słuchaczy koncertów, widzów spektakli operowych, wreszcie kolekcjonerów płyt i Czytelników naszego miesięcznika! Dziś oddajemy głos jednemu z tych, którzy naprawdę kochają muzykę.

Tak frenetycznych okrzyków i oklasków w wykonaniu jednego człowieka chyba jeszcze tu nie słyszano. Widzowie na balkonie Warszawskiej Opery Kameralnej z zaciekawieniem odwracali w jego stronę głowy, zaś siedzący najbliżej – ze śmiechem zatykali uszy. Tym entuzjastą spektaklu „Giulio Cesare” Haendla okazał się Zygmunt Gołaszewski – Polak z Nowego Jorku, który przyjechał do kraju na dwa tygodnie października, aby odwiedzić rodzinę, a przy okazji naładować akumulatory przeżyciami kulturalnymi, zwłaszcza muzycznymi. Zygmunt jest bowiem zagorzałym melomanem, wielkim miłośnikiem opery. Czytelnikom naszego miesięcznika opowiada o swojej pasji.

Kryzys geniuszy i przekleństwo komórek - Marc Minkowski

104-106 12 2009 01Z Marcem Minkowskim, dyrygentem i dyrektorem muzycznym orkiestry Sinfonia Varsovia, rozmawia Maciej Łukasz Gołębiowski:

MŁG: Już niemal dwa lata pełni pan funkcję dyrektora muzycznego Sinfonii Varsovii. Co się udało, a co wciąż jest do zrobienia?
MM: Faktycznie, wczesną wiosną miną dwa lata, odkąd blisko współpracuję z Sinfonią Varsovią. Trudno się jednak pokusić o podsumowania, bo w tym czasie nie mieliśmy zbyt wielu wspólnych koncertów i pracy nadal jest sporo. Najważniejsze, że świetnie się rozumiemy. Choćby dziś, gdy próbowaliśmy symfonię Beethovena, było to spotkanie ludzi, którzy znakomicie znają tę muzykę i umieją się dogadać co do jej ostatecznego kształtu. Dość powiedzieć, że odwołałem drugą część próby, ponieważ okazała się zbędna. Myślimy już nawet o nagraniu kompletu symfonii Beethovena. Na razie czeka nas jednak praca nad pierwszą wspólną płytą. Będziemy ją nagrywać w styczniu.

Jan Bokszczanin - Zakochałem się w Białorusi

67-69 06 2010 02Z organistą Janem Bokszczaninem o jego najnowszej płycie i sympatii do naszych wschodnich sąsiadów rozmawia Maciej Łukasz Gołębiowski.

MŁG: Spotkaliśmy się, żeby porozmawiać o twojej nowej płycie nagranej na Białorusi. Czemu w Roku Chopinowskim nie grasz Jubilata, tylko Poulenca i Saint-Saensa?
JB: Odkąd moja żona pracuje w Narodowym Instytucie Fryderyka Chopina, mam tego kompozytora w domu naprawdę dużo. Nie czuję potrzeby grać go jeszcze na organach i nawet w tym roku nie planuję podobnych zabaw. Zdarzyło mi się co prawda kilka razy wykonać z Tytusem Wojnowiczem, Pawłem Gusnarem czy paroma innymi muzykami transkrypcję nokturnu Chopina, ale zrobiliśmy to na wyraźne życzenie organizatorów koncertów. Chopina wolę pozostawić innym. Mam co grać.

Aleksandra Kurzak

78-80 09 2010 01Z Aleksandrą Kurzak – polską sopranistką oklaskiwaną na najsłynniejszych scenach świata – rozmawia Maciej Łukasz Gołębiowski:

MŁG: Przyleciała pani do Warszawy tylko na jeden dzień z Salzburga, gdzie śpiewa pani Donnę Annę w „Don Giovannim” Mozarta. Spotykamy się po pierwszym spektaklu. Jakie wrażenia?
AK: Salzburg i tamtejszy festiwal to wspaniałe miejsce na ziemi. Sam Mozart natomiast to repertuar niełatwy i wymagający od śpiewaka dobrej techniki i zaangażowania. Jeśli ktoś ma kłopot z ariami Mozarta, to i z późniejszą muzyką sobie nie poradzi.
Mój tegoroczny występ to trzecia wizyta na festiwalu. Wcześniej śpiewałam tam „Wolnego strzelca” Webera oraz recital z arii koncertowych Mozarta. Tym razem wybór padł na niezwykłą inscenizację „Don Giovanniego” w reżyserii Clausa Gutha.